Dyskusja o sytuacji na świecie 216

  • Rozpoczynający wątek Rozpoczynający wątek Lubelski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Największym błędem było granie z nieodpowiednimi ludźmi, a drugim oddanie wam Mgły z powodów mi nie do końca zrozumiałych w tamtym czasie i na tamte warunki jakie panowały w dyplomacji...
Mieliśmy do wyboru immo lub cisza+szale
Immo nas potrzebowało i zamiast się dogadać to były krzywe akcje podbieranie graczy , wyzywanie
i grożenie. Mieliśmy 2 wtyki które nas informowały co tam się dzieje i co jest mówione nam a co wewnątrz Immo
Szale+cisza nas tak bardzo nie potrzebowali ale nasze dojście na pewno ułatwiło im robotę. Mgła była projektem na spontanie która zaczęliśmy w bodajże 10-12 osób i że tylu z nas dalej gra na tym etapie uważam za sukces.
Fun Fact z początkowej rady gram tylko ja reszta skończyła na różnych etapach.
 
To nie jest wymówka, bo wiem, że przegrałem, ale sytuacja z Mgła była dla nas ( tych co akurat zostali i grają do końca w Asach, a notabene to ja bym ten szyld dawno zdjął) kompletnie nie zrozumiała, a z "asami" nie mam zamiaru grać poza nie licznymi wyjątkami jak np. Dunki jakby gdzieś była okazja, ale on nie rodowity As tylko z Niszczycielami dołączył
 
Dzień dobry,
z racji, że świat powolutku zmierza ku zamknięciu, będzie to krótki komentarz do pewnych niewyjaśnionych tematów. Wielokrotnie byłem tutaj wywoływany do tablicy, były mi zarzucane pewne rzeczy, które chciałbym wyjaśnić i uporządkować.

Oczywiście nie odniosę się do wszystkiego, bo minęło sporo czasu i nie wszystko pamiętam oraz nie wszystko uda mi się dokładnie opisać.

Opis będzie z perspektywy Szali, a później Ciszo-Szali, zwanej przez złośliwych „Sziszą”, więc przepraszam, jeśli gdzieś będzie nieczytelnie. Dodatkowo informuję, że jest to mój pogląd na sytuację — nie mam pretensji, że ktoś może mieć inny, ale liczę na zrozumienie.



1. Na start..

Rzuciło nas jako Szale między Ciszę, KMy i Asy. Sytuacja była, jakby tego nie nazwać, dość ciężka.

Próbowałem dogadać się z każdym plemieniem, wiedząc, że KMy mają układ z Ciszą i ewentualny sojusz z Asami. Władca, który później wielokrotnie zarzucał mi kłamstwo, początkowo temu zaprzeczał, choć później sam to potwierdził.

Już wtedy zaproponowałem sojusz Asom — i co ważne dla dalszej historii, Władca odmówił. To zresztą nie była jedyna taka próba z naszej strony, bo do tematu wracaliśmy jeszcze kilkukrotnie na różnych etapach gry, jednak za każdym razem kończyło się to podobnie — brakiem realnego zainteresowania współpracą.

Ostatecznie udało się dogadać z KM-ami, ale od początku wiedzieliśmy, że nie będzie to trwała przyjaźń. Szczerze mówiąc, od początku najbardziej zależał nam układ z Asami.

Ursus kombinował jak mógł, więc chcąc ratować Ciszę, której wyrósł na plecach kolos w postaci IMMO, wypowiedział nas i jednocześnie odpuścił Asy. Wtedy po raz kolejny próbowałem namówić Władcę na sojusz — i po raz kolejny nie był zainteresowany.

W międzyczasie utrzymywałem kontakty z Dembolem, którego bardzo szanuję, bo zawsze mówiliśmy sobie wprost, co się nam opłaca, a co nie. Oni w tamtym momencie woleli stanąć po stronie KM.

Byliśmy w potrzasku, mieliśmy chwilę zwątpienia i naprawdę niewiele brakowało, żebyśmy się poddali.



2. Czas fuzji..

Wtedy do gry wkroczył Disco i Cisza. Ich sytuacja nie była najlepsza, a Ursus grał na kilka frontów, co — jak wiemy — nigdy dobrze się nie kończy.

Dogadaliśmy się najpierw na PoNa, potem na sojusz, a ostatecznie na fuzję. Tak naprawdę oba plemiona były na nią skazane od samego początku, ale każdy z nas zbyt mocno wierzył, że poradzi sobie sam. W rzeczywistości, gdy inni szli do przodu, my staliśmy w miejscu i nie rozwijaliśmy się w odpowiednim tempie.

Naszym celem wybraliśmy KMy, bo wydawały się mocniejsze niż IMMO. Szybko jednak okazało się, że nie radzimy sobie z ciągłą ofensywą IMMO tak, jak chcieliśmy. Wpływ na to miało również to, że na tym odcinku frontu mieliśmy sporo nowych graczy, którzy mieli problemy z grą defensywną.

Natomiast na froncie z KM mieliśmy rdzennych graczy Szali, gdzie nieskromnie powiem, że defensywa to coś, w czym czujemy się jak ryba w wodzie (pozdrawiam 156 i 18<cfaniak>, oraz kilku dobrych frontowców z Ciszy. Tam akcje odbijaliśmy jedna za drugą wychodząc na zero.



3. Po prostu Mgła…

W całym zamieszaniu, po fuzjach i rozpadach, na polu boju zostały duże plemiona: IMMO, my, KTC, Byki, Kostki, Asy oraz Mgła w centrum.

Odezwał się do nas Wadrzyk, że szukają opcji dołączenia i rozmawiają z Asami oraz IMMO, ale żadna z tych opcji im nie pasowała.

Parę dni później Kubańczyk zaprosił mnie na rozmowę i poinformował, że prowadzi rozmowy z IMMO o PoNie oraz że istnieje temat Mgły i ich przejścia do IMMO. Wiedziałem o tym, bo Rotes prowadził już wcześniej wstępne rozmowy z Mgłą.

Ostatecznie Władca powiedział, że jest mu obojętne, gdzie trafi Mgła — interesują ich jedynie wioski przy granicy ustalonej z IMMO.

O samej granicy trzeba wspomnieć, bo miała duże znaczenie. Pierwsza propozycja była bardzo niekorzystna dla Mgły i to właśnie przez nią w ogóle się do nas odezwali. Druga została przesunięta zdecydowanie bardziej na prawo, bo IMMO próbowało ich przeciągnąć do siebie.

Gdy poinformowałem Kubańczyka, że również rozmawiamy z Mgłą, powiedział, że jest mu to obojętne, gdzie trafią, ale jednocześnie nie chciał zgodzić się na korzystniejszą granicę dla nas, mimo że dla IMMO był na to gotowy.

Dodatkowo zaznaczył, że na ewentualne zacieśnienie współpracy jest jeszcze za wcześnie i kolejny raz potwierdził mimowolnie, że chce „trzymać karty przy orderach”.

Ostatecznie gracze Mgły wybrali dołączenie do Szali i musieli oddać około 60% więcej wiosek, niż gdyby dołączyli do IMMO. To był kolejny moment, który utwierdził mnie w przekonaniu, że nie ma litości i trzeba grać na siebie.

W międzyczasie do KTC dołączyły Byki, a Asy przejęły Kostki. W odpowiedzi na PoNa Asów my dogadaliśmy się na podobny układ z nowopowstałym KBK. Kolejne dni wyglądały podobnie — broniliśmy się przed IMMO i atakowaliśmy KMy, jednak zaczęliśmy tracić zbyt dużo wiosek na zachodzie, mimo że z dnia na dzień przełamywaliśmy KMy.



4. Zmiany na mapie – konsekwencje.

Żeby dobrze opisać sytuację, trzeba uporządkować kilka rzeczy. Asy biły się z KBK i utrzymywały się w równowadze — raz jedna strona miała przewagę, raz druga.

Zaczęły pojawiać się plotki, że IMMO, mimo ogromnego terenu, będzie szukać miejsca w większym układzie przed zamknięciem składów. Dodatkowo Asy wyciągnęły kilku topowych graczy Byków z KBK.

Kilka dni później lider IMMO spotkał się z nami na Discordzie i przedstawił propozycję, w której oczekiwał 15 miejsc w końcowym składzie. Dla nas, mimo że oferta była korzystna, była nie do zaakceptowania.

Jednocześnie realna była groźba, że Asy z tej sytuacji skorzystają. Kubańczyk wprawdzie zapewniał, że to niemożliwe, ale patrząc na wcześniejsze wydarzenia, trudno było to przyjąć bez zastrzeżeń.

Po rekrutacji graczy Byków przez Asy odezwał się do nas Dembol, szukając wsparcia w wojnie z Asami. Nie byliśmy zainteresowani bezpośrednim dołączeniem, ale zaczęliśmy zacieśniać relacje, mając z tyłu głowy potencjalne zagrożenia.

KMy również szukały miejsca do przetrwania, bo ich szanse na samodzielne ugranie świata były minimalne.

Próbowaliśmy jeszcze dogadać się z IMMO na zawieszenie broni na czas zamykania składów, żeby skupić się na KM-ach, jednak dwukrotnie spotkaliśmy się z odmową.

W tej sytuacji zdecydowaliśmy się zamknąć temat KMów.



5. Ostateczne rozwiązanie KMów.

Żeby rozwiązać problem KMów, musieliśmy zgodzić się na ich dołączenie do KBK, jednak naszym warunkiem było oddanie terenu na północy.

Ostatecznie dogadaliśmy się na PoNa, a następnie na sojusz i wspólną grę w finale.

Naszym celem było przede wszystkim zamknięcie jednego frontu, żeby nie stać w miejscu, tylko móc się rozwijać i przygotować skład na finał.

Mieliśmy poczucie, że Asy i tak raczej przepchną KBK — o czym później mówiłem Władcy i co było mi wielokrotnie zarzucane — a nasza umowa z Dembolem nie wymuszała na nas udziału w tym konflikcie.



6. Akcja „Dembol” i dowody na łamanie umowy.

Gdy sytuacja się wyklarowała i odwróciliśmy się na IMMO, nie zdążyliśmy nawet rozpisać działań — oni już zapowiedzieli poddanie.

W międzyczasie przekazywanie wiosek przez KMów przebiegało bardzo problematycznie — część graczy ubijała wojska albo nie odpowiadała na wiadomości. Zaczynało nas to mocno irytować, choć zazwyczaj Dembol potrafił to ogarnąć.

Do czasu — aż doszło do konfliktu i Dembol opuścił plemię. Przekazał nam wtedy dowody na łamanie umowy przez graczy KMów oraz informacje o celowości tych działań. Dodatkowo przekazał naszą umowę Asom.

Były to dla nas wystarczające powody, żeby wypowiedzieć sojusz z KBK.

Rozmawiałem jeszcze z Władcą o ewentualnej współpracy, ale podjęliśmy decyzję, że tym razem to my będziemy rozdawać karty, a nie — jak przez większą część świata — być rozgrywani.

Plan był prosty: przejąć teren po IMMO i wypowiedzieć oba układy — PoNa z Asami i sojusz z KBK.

Kubańczyk zrobił to pierwszy, dodatkowo rekrutując na naszym terenie graczy IMMO.

Pomimo złamania ustaleń dotyczących granicy, do czasu wygaśnięcia PoNa nie pozwoliłem swoim graczom atakować Asów, mimo że oni regularnie odbijali nam wioski.



7. Wypowiedzenie KBK.

Umowa z KBK była dla nas od odejścia Dembola jako rozwiązanie tymczasowe i wynikała wyłącznie z potrzeby uporania się z IMMO.

W sytuacji, w której mielibyśmy biernie patrzeć, jak KBK przejmuje teren po Asach, mając dodatkowo w pamięci wcześniejsze sygnały o nieuczciwych działaniach ze strony KMów oraz ogólną niechęć do tego układu, podjęliśmy decyzję o wypowiedzeniu również tego paktu.


Finalnie rozegraliśmy końcówkę świata przeciwko Asom i KBK. Jak się ona skończyła, każdy wie — na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas i zostawię je Panu Rotesowi.



Na koniec chciałbym jeszcze wrócić do jednej rzeczy, która przewijała się przez cały świat, a mam wrażenie, że gdzieś po drodze została pominięta lub uproszczona.

Od samego początku wielokrotnie próbowaliśmy budować układ z Asami — nie była to jedna rozmowa czy pojedyncza propozycja, tylko powtarzające się podejście na różnych etapach gry. Za każdym razem kończyło się to jednak odmową albo brakiem realnej woli zacieśnienia współpracy.

Dlatego narracja, że od początku działaliśmy przeciwko Asom, jest po prostu nieprawdziwa. Próbowaliśmy ten układ zbudować, ale nie było po drugiej stronie chęci, żeby go stworzyć, lub byly próby przesunięcia tego na później i później.

Z czasem coraz wyraźniej było też widać, że każdy gra na siebie — i tak właśnie powinno to wyglądać. Rolą dyplomaty jest gra na korzyść własnego plemienia, a nie kogokolwiek innego. Kubańczyk robił to skutecznie dla swoich i trudno mieć do niego o to pretensje. Natomiast zarzucanie mi, że robiłem dokładnie to samo, tylko że w moim przypadku miałoby to być czymś złym, jest zwyczajnie nielogiczne.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Do góry