Świat bez zapraszania, ekip itd

Świat bez zapraszania i wspólnego startu

  • Tak

    Głosy: 90 84,9%
  • Nie

    Głosy: 16 15,1%

  • W sumie głosujących
    106

Jurigag

Łucznik
Jak w temacie. Przydałby się świat jakiś w którym nie będzie żadnego zapraszania graczy w okolicę oraz wspólnego startu w plemieniu. Myślę że myłoby to być ciekawą odskocznią od standardowej gry, do tego bez funkcji premium i z nieograniczonym farmieniem i zapewne zleciałoby się sporo osób.
 

Rinne

Łucznik na koniu
Świat 150 miał możliwość zaproszenia swojej ekipy przed startem gry i teraz już żadna dodatkowa ekipa nie wejdzie.
W efekcie świat jest mały i... obawiam się, że może być troszkę nudny, bo nie licząc ekip, które narobią hałasu swoimi krzykami, to same ustawienia nie powalają.
Świat już większy nie będzie, bo żadna nowa ekipa nie wejdzie, a plemiona ulepione z randomów raczej nie będą miały łatwo przy takiej obsadzie.

Do czego zmierzam...
Jeśli świat 150 jest tak mały z zapraszaniem we wstępnym logowaniu, to wyobraźcie sobie jak malutkie światy będą, jeśli nie będzie w ogóle żadnej możliwości zapraszania.

Myślcie sobie co chcecie, ale światy i tak są już coraz mniejsze, graczy jest coraz mniej i na każdym świecie spotkamy znajomych lub znajomych znajomych, a świat bez możliwości zaproszeń... mogą zrobić, ale to się zwyczajnie nie przyjmie.
Większość graczy nie gra już dla samej gry, a dla konkretnych ludzi, z którymi gdzieś kiedyś grali i wchodzą na nowe światy razem, więc... mogę się mylić, ale świat bez zaproszeń będzie prawdopodobnie jednym z najmniejszych światów w historii.
Czyli prawdopodobnie będzie nudny, krótki i jedyne co będzie ograniczało graczy przed szybkim zamknięciem takiego świata, to monety oraz wiek świata.
 

Cookie13

Chłop
Świat(y) bez zapraszania to jedyna opcja, by ta gra przestała wykazywać tendencję spadkową... Kiedyś się bardziej rozpiszę, a wstępnie powiem, że jestem jak najbardziej za. Zamiast wprowadzać jakieś nieistotne usprawnienia, lepiej byłoby, żeby Zespół Plemion w końcu zmienił swoją mentalność i ujrzał fakt, iż doświadczone ekipy ugadane przed startem świata to patologia gry, która prowadzi do jej nieuchronnego końca. Zespoły graczy sklecone z losowych osób po rozpoczęciu świata nigdy nie będą mogły konkurować z zaprawionymi w bojach drużynami, które się spotkały przed samym startem gry. Za tym wszystkim idzie to, że wąskie i niedostępne gremia osób będą notorycznie wygrywać kolejne światy dla blaszek, podczas gdy zwykły "szarak" nie będzie mieć nawet szans by nauczyć się gry przy tak małych kontynentach i ćwiartkach. Czy nie jest patologią to, że świat jest przesądzony przed jego samym startem - patrz 147?
 

MówMiTadzio

Łucznik
Jak w temacie. Przydałby się świat jakiś w którym nie będzie żadnego zapraszania graczy w okolicę oraz wspólnego startu w plemieniu. Myślę że myłoby to być ciekawą odskocznią od standardowej gry, do tego bez funkcji premium i z nieograniczonym farmieniem i zapewne zleciałoby się sporo osób.
Byłaby to bardzo ciekawa opcja, sam bym bardzo chętnie na takim wystartował. Na tyle światów z możliwością zapraszania blisko siebie znajomych mógłby być jeden, na którym byłoby to niemożliwe. Na pewno wielu graczy chciałoby się sprawdzić w takich warunkach.

Dodałbym do tego ograniczenia dotyczące większej ilości członów:
- cofanie defa w momencie odejścia z plemienia
- blokada wysyłania defa przez nowego gracza na kilka dni

Najlepiej jakby taki świat był bez funkcji pp, nie miał kościołów i kilku poziomów technologii.

Nie sztuką jest wygrać świat w ułożonej ekipie, sztuką jest wygrać świat ekipą stworzoną na danym świecie.
 
Ostatnia edycja:

Krantix

Chłop
Byłaby to bardzo ciekawa opcja, sam bym bardzo chętnie na takim wystartował. Na tyle światów z możliwością zapraszania blisko siebie znajomych mógłby być jeden, na którym byłoby to niemożliwe. Na pewno wielu graczy chciałoby się sprawdzić w takich warunkach.

Dodałbym do tego ograniczenia dotyczące większej ilości członów:
- cofanie defa w momencie odejścia z plemienia
- blokada wysyłania defa przez nowego gracza na kilka dni

Najlepiej jakby taki świat był bez funkcji pp, nie miał kościołów i kilku poziomów technologii.

Nie sztuką jest wygrać świat w ułożonej ekipie, sztuką jest wygrać świat ekipą stworzoną na danym świecie.
Pomysł bardzo ciekawy. Zrobić świat w nieco starym stylu.
Mogłoby to zachęcić plemionowych emerytów do gry. Podejście nieco eksperymentalne w obecnych czasach, ale może warto?? Jestem na tak.
 
Nie sztuką jest wygrać świat w ułożonej ekipie, sztuką jest wygrać świat ekipą stworzoną na danym świecie.
Tak bardzo się z tym zgadzam!

Jeżeli chodzi o propozycję - jestem na TAK!
Tym bardziej, że zmian w kodzie gry zapewne żadnych nie będzie (w konfiguracji wyłączamy wstępne logowanie
i zapraszanie graczy / tworzenie wiosek przy wiosce gracza). Więc to kwestia tylko odpowiednich ustawień.
 

Jurigag

Łucznik
Świat 150 miał możliwość zaproszenia swojej ekipy przed startem gry i teraz już żadna dodatkowa ekipa nie wejdzie.
W efekcie świat jest mały i... obawiam się, że może być troszkę nudny, bo nie licząc ekip, które narobią hałasu swoimi krzykami, to same ustawienia nie powalają.
Świat już większy nie będzie, bo żadna nowa ekipa nie wejdzie, a plemiona ulepione z randomów raczej nie będą miały łatwo przy takiej obsadzie.

Do czego zmierzam...
Jeśli świat 150 jest tak mały z zapraszaniem we wstępnym logowaniu, to wyobraźcie sobie jak malutkie światy będą, jeśli nie będzie w ogóle żadnej możliwości zapraszania.

Myślcie sobie co chcecie, ale światy i tak są już coraz mniejsze, graczy jest coraz mniej i na każdym świecie spotkamy znajomych lub znajomych znajomych, a świat bez możliwości zaproszeń... mogą zrobić, ale to się zwyczajnie nie przyjmie.
Większość graczy nie gra już dla samej gry, a dla konkretnych ludzi, z którymi gdzieś kiedyś grali i wchodzą na nowe światy razem, więc... mogę się mylić, ale świat bez zaproszeń będzie prawdopodobnie jednym z najmniejszych światów w historii.
Czyli prawdopodobnie będzie nudny, krótki i jedyne co będzie ograniczało graczy przed szybkim zamknięciem takiego świata, to monety oraz wiek świata.
A ja tutaj się właśnie nie zgadzam, ludzie wiedząc że nie startowały żadne ekipy właśnie tym bardziej dołączą bo zobaczą że mają szanse na jakiś sensowny start i dołączenie do jakiejś ekipy.

Praktycznie wszystkie światy które są tworzone mają wspólny start, zapraszanie itp, przydałby się jakiś w starym stylu gdzie po prostu wybierałoby się kierunek startu i tyle.
 

Krantix

Chłop
A ja tutaj się właśnie nie zgadzam, ludzie wiedząc że nie startowały żadne ekipy właśnie tym bardziej dołączą bo zobaczą że mają szanse na jakiś sensowny start i dołączenie do jakiejś ekipy.

Praktycznie wszystkie światy które są tworzone mają wspólny start, zapraszanie itp, przydałby się jakiś w starym stylu gdzie po prostu wybierałoby się kierunek startu i tyle.
Zastanawiam się czy w obecnych czasach na takim świecie nie lepszy byłby całkowicie przydział losowy. Różne ekipy lub kolejne człony jakiegoś plemienia mogą się zgadać na odpowiednią ćwiartkę. Oczywiście dokładna lokalizacja byłaby dalej losowa, ale większa jest szansa na późniejsze spotkanie się w tym samym plemieniu lub "zaprzyjaźnionym", niż w przypadku lądowania graczy na różnych ćwiartkach świata.
Po drugie, w dzisiejszych plemionach często spotyka się sztuczne zagęszczanie terenu. Jeżeli nie byłoby wyboru kierunku, to w takim wypadku możnaby zagęszczać okolice przeciwników, co mogłoby zniechęcić graczy do takiego procederu.
 

Rinne

Łucznik na koniu
A ja tutaj się właśnie nie zgadzam, ludzie wiedząc że nie startowały żadne ekipy właśnie tym bardziej dołączą bo zobaczą że mają szanse na jakiś sensowny start i dołączenie do jakiejś ekipy.
Zgoda, że ludzie, którzy dawno nie grali lub w ogóle nie grali, prędzej będą chcieli zagrać na takim świecie.
Tylko taki świat będzie prawdopodobnie niezbyt duży - jeszcze kwestia czy z giełdą czy bez, ale wydaje mi się, że jednak zdecydowanie większe światy są wtedy, gdy startuje na nie kilka ekip z poprzednich światów i rozkładają się na mapie z jakimś planem.

Jest to oczywiście trudniejsze dla brzydko mówiąc "randomów" bez ekipy, ale biorąc pod uwagę, że nie ma takiego napływu nowych graczy i głównie grają starzy gracze...
Inicjatywa może spoko, ale nie wiem na ile popularny będzie taki świat, a jeszcze jak wystartuje bez giełdy, to już w ogóle będzie malutki ;p

Ale eksperyment zrobić można ;)
 

Jagódka

Miecznik
Myślę że taki świat powinien pojawiać się od czasu do czasu. Wykluczałby ustawianie dyplomacji przed jego rozpoczęciem i zbieranie 15 członów kolegów aby dokopać innej ekipie z 14 członami.
Nowi gracze mieliby wreszcie szansę zagrać u boku "wielkich" tej gry i nauczyć się czegoś. Natomiast dla naszych prosików mogłaby to być odskocznia od pogoni za blaszkami... lub prawdziwe wyzwanie żeby ją zdobyć :)
 

Cookie13

Chłop
Jakiś miesiąc temu obiecałem, że się bardziej rozpiszę i oto moja dłuższa wypowiedź. Sporo już zostało wypowiedziane i mam nadzieję, że tylko doszlifuję taką naszą wspólną propozycję odnośnie światów bez zapraszania, ekip, ustawiania ćwiartek etc. FO ma to do siebie, że w sporej części przypadków (szczególnie w tematach o danym świecie) występuje dyskusja na bardzo niskim poziomie, więc mam nadzieję, że tutaj będzie rzeczowo, kulturalnie i merytorycznie.

Teza: Ekipy umówione przed startem świata niszczą grę i pozbawiają ją sensu (na przykładzie świata 147)

W połowie listopada ubiegłego roku wystartował nowy świat. Głównym plemieniem posiadającym całą rodzinę członów, co wylądowało na świecie było SPEED. Była to niezwykle liczna zbieranina złożona z prawdziwych weteranów gry oraz ich licznych kompanów broni, co przyszli tylko im "potowarzyszyć" na pewien czas, czyli de facto rozwinąć im wioski i pomóc zdominować ich obszar operacyjny. Grupa ta wylądowała w liczbie członów pięć i szybko zdominowała ich ćwiartkę, głównie dzięki tzw. "darmom", ich niewątpliwemu doświadczeniu w Plemionach oraz poświęconemu czasowi. Niemniej jednak ten pierwszy czynnik zadecydował o ich przewadze, bo tamci "dawni znajomi" zamiast zachować kontakt jak przystało na osoby "sprawiedliwe" względem przeciwników SPEED poprzez media społecznościowe takie jak Discord, czy choćby Messenger, czy nawet FO, postanowili przyczynić się do ustawienia całego świata przed jego samym rozpoczęciem. Wczesne SPEED (czołówka) miało nienaturalnie wysoki poziom blaszki za rynek dzięki swym darmom, a ich kompani powzięli sobie za cel rozwinięcie im wiosek i pomoc w wygranej tejże formacji. Będąc rozlokowanym na dwóch ćwiartkach szybko zdominowali oni obie i ich ekspansja zapewniła im od razu czołówkę. Cała ta ekipa była już zmówiona przed startem świata, o wygranej którego zadecydować miała siła ich przeciwników. Naprzeciwko kogo stało SPEED? Nikogo, otóż to. Wszystkie pozostałe drużyny były sklecone z osób, które losowo dołączyły do gry na tym świecie i jest to w pełni normalne i akceptowalne. Aberracją jest to, że zanim takie plemię jak Sparta podniosło się z kolan jako masówka i przystąpiło do konsolidacji swych terytoriów, SPEED stało naprzeciwko jej ze sporą przewagą wiosek i odtąd rozpoczął się wyścig o dominację nad światem, w którym jedyną stroną było tak naprawdę tylko SPEED. Żadna inna grupa plemion tak jak LP, VeA, czy nowe HTF nie mogła równać się z co prawda mniejszą liczebnie stroną, ale złożoną z prawdziwie zahartowanych znawców rozgrywki i mechaniki Plemion. Nie ważne są liczby, ale jakość. Wąska grupa osób może pokonać masówkę, bo nie liczy się stosunek punktów, graczy, czy wiosek, ale organizacja, doświadczenie i liczba wiosek, które pracują dla plemienia. Stosunek punktów SPEED do ich wrogów może wynosić 1:2, ale w SPEED wioski pracują dla plemienia w znacznie większym stopniu niż u pozostałych plemion. W takim HTF, w którym byłem, spora część graczy to były warzywa i organizacja kompletnie leżała po drugiej stronie barykady.

Efekt jest taki, że mapa wygląda aktualnie tak:


Wszystkie pozostałe stronnictwa są w defensywie i inicjatywa należy tylko do tych zaznaczonych na czerwono. Miarą jakości świata jest też liczba zapisanych stron w dyskusji na temat danego świata (ludzie czasem lubią tam prężyć swe muskuły) i wynosi ona aktualnie ponad... 100 stron (114 na ten moment). Oto profil osoby, która gra już tylko i wyłącznie dla blaszek (za ten świat będzie siódma za wygranie go) i pewnie wgniatanie mniej doświadczonych i zorganizowanych graczy przy swej sporej przewadze ma już w nawyku: https://pl147.plemiona.pl/guest.php?screen=info_player&id=7439424#495;419.

Obrona tezy:
Zespoły graczy sklecone z losowych osób po rozpoczęciu świata nigdy nie będą mogły konkurować z zaprawionymi w bojach drużynami, które się spotkały przed samym startem gry. Te ostatnie mają za sobą doświadczenie, dobrą organizację, znajomość realiów gry, potoczne "darmy" i nienaturalnie wysokie wsparcie od swych współplemieńców z poprzednich światów. Za tym wszystkim idzie to, że wąskie i niedostępne gremia osób będą notorycznie wygrywać kolejne światy dla blaszek, podczas gdy zwykły "szarak" nie będzie mieć nawet szans by nauczyć się gry przy tak małych kontynentach i ćwiartkach. Czy nie jest patologią to, że świat jest przesądzony przed jego samym startem - patrz powyżej? Jaki jest sens tejże? Jest ona zniszczona, bo umówione ekipy zawyżają poziom gry, bo nikt nie może im dorównać i - jeśli patrząc na to z innej perspektywy - zorganizowane drużyny zaniżają jej poziom, bo sprowadza się ona w kółko do tego samego - do bicia słabszych plemion, co się skleiły z osób w okolicy.

Świat 150 miał być inny, ale w ostateczności wyszło to, że zmówione ekipy wystartowały w centrum, a świat był tak mały, że obrzeża nie miały szans, by odeprzeć napór zorganizowanych graczy. Tego w sumie nie jestem pewny, bo obserwowałem tamten świat tylko do jakiegoś czasu. Jak ktoś wie więcej, to się może wypowiedzieć.
 

Dark.of.war

Zwiadowca
Ja też raz na kilka światów popieram wprowadzanie takich parametrów które utrudniały by rozgrywkę w obranej przed startem ekipie.
 

Jacq

Ciężki Kawalerzysta
Jakiś miesiąc temu obiecałem, że się bardziej rozpiszę i oto moja dłuższa wypowiedź. Sporo już zostało wypowiedziane i mam nadzieję, że tylko doszlifuję taką naszą wspólną propozycję odnośnie światów bez zapraszania, ekip, ustawiania ćwiartek etc. FO ma to do siebie, że w sporej części przypadków (szczególnie w tematach o danym świecie) występuje dyskusja na bardzo niskim poziomie, więc mam nadzieję, że tutaj będzie rzeczowo, kulturalnie i merytorycznie.

Teza: Ekipy umówione przed startem świata niszczą grę i pozbawiają ją sensu (na przykładzie świata 147)

W połowie listopada ubiegłego roku wystartował nowy świat. Głównym plemieniem posiadającym całą rodzinę członów, co wylądowało na świecie było SPEED. Była to niezwykle liczna zbieranina złożona z prawdziwych weteranów gry oraz ich licznych kompanów broni, co przyszli tylko im "potowarzyszyć" na pewien czas, czyli de facto rozwinąć im wioski i pomóc zdominować ich obszar operacyjny. Grupa ta wylądowała w liczbie członów pięć i szybko zdominowała ich ćwiartkę, głównie dzięki tzw. "darmom", ich niewątpliwemu doświadczeniu w Plemionach oraz poświęconemu czasowi. Niemniej jednak ten pierwszy czynnik zadecydował o ich przewadze, bo tamci "dawni znajomi" zamiast zachować kontakt jak przystało na osoby "sprawiedliwe" względem przeciwników SPEED poprzez media społecznościowe takie jak Discord, czy choćby Messenger, czy nawet FO, postanowili przyczynić się do ustawienia całego świata przed jego samym rozpoczęciem. Wczesne SPEED (czołówka) miało nienaturalnie wysoki poziom blaszki za rynek dzięki swym darmom, a ich kompani powzięli sobie za cel rozwinięcie im wiosek i pomoc w wygranej tejże formacji. Będąc rozlokowanym na dwóch ćwiartkach szybko zdominowali oni obie i ich ekspansja zapewniła im od razu czołówkę. Cała ta ekipa była już zmówiona przed startem świata, o wygranej którego zadecydować miała siła ich przeciwników. Naprzeciwko kogo stało SPEED? Nikogo, otóż to. Wszystkie pozostałe drużyny były sklecone z osób, które losowo dołączyły do gry na tym świecie i jest to w pełni normalne i akceptowalne. Aberracją jest to, że zanim takie plemię jak Sparta podniosło się z kolan jako masówka i przystąpiło do konsolidacji swych terytoriów, SPEED stało naprzeciwko jej ze sporą przewagą wiosek i odtąd rozpoczął się wyścig o dominację nad światem, w którym jedyną stroną było tak naprawdę tylko SPEED. Żadna inna grupa plemion tak jak LP, VeA, czy nowe HTF nie mogła równać się z co prawda mniejszą liczebnie stroną, ale złożoną z prawdziwie zahartowanych znawców rozgrywki i mechaniki Plemion. Nie ważne są liczby, ale jakość. Wąska grupa osób może pokonać masówkę, bo nie liczy się stosunek punktów, graczy, czy wiosek, ale organizacja, doświadczenie i liczba wiosek, które pracują dla plemienia. Stosunek punktów SPEED do ich wrogów może wynosić 1:2, ale w SPEED wioski pracują dla plemienia w znacznie większym stopniu niż u pozostałych plemion. W takim HTF, w którym byłem, spora część graczy to były warzywa i organizacja kompletnie leżała po drugiej stronie barykady.

Efekt jest taki, że mapa wygląda aktualnie tak:


Wszystkie pozostałe stronnictwa są w defensywie i inicjatywa należy tylko do tych zaznaczonych na czerwono. Miarą jakości świata jest też liczba zapisanych stron w dyskusji na temat danego świata (ludzie czasem lubią tam prężyć swe muskuły) i wynosi ona aktualnie ponad... 100 stron (114 na ten moment). Oto profil osoby, która gra już tylko i wyłącznie dla blaszek (za ten świat będzie siódma za wygranie go) i pewnie wgniatanie mniej doświadczonych i zorganizowanych graczy przy swej sporej przewadze ma już w nawyku: https://pl147.plemiona.pl/guest.php?screen=info_player&id=7439424#495;419.

Obrona tezy:
Zespoły graczy sklecone z losowych osób po rozpoczęciu świata nigdy nie będą mogły konkurować z zaprawionymi w bojach drużynami, które się spotkały przed samym startem gry. Te ostatnie mają za sobą doświadczenie, dobrą organizację, znajomość realiów gry, potoczne "darmy" i nienaturalnie wysokie wsparcie od swych współplemieńców z poprzednich światów. Za tym wszystkim idzie to, że wąskie i niedostępne gremia osób będą notorycznie wygrywać kolejne światy dla blaszek, podczas gdy zwykły "szarak" nie będzie mieć nawet szans by nauczyć się gry przy tak małych kontynentach i ćwiartkach. Czy nie jest patologią to, że świat jest przesądzony przed jego samym startem - patrz powyżej? Jaki jest sens tejże? Jest ona zniszczona, bo umówione ekipy zawyżają poziom gry, bo nikt nie może im dorównać i - jeśli patrząc na to z innej perspektywy - zorganizowane drużyny zaniżają jej poziom, bo sprowadza się ona w kółko do tego samego - do bicia słabszych plemion, co się skleiły z osób w okolicy.

Świat 150 miał być inny, ale w ostateczności wyszło to, że zmówione ekipy wystartowały w centrum, a świat był tak mały, że obrzeża nie miały szans, by odeprzeć napór zorganizowanych graczy. Tego w sumie nie jestem pewny, bo obserwowałem tamten świat tylko do jakiegoś czasu. Jak ktoś wie więcej, to się może wypowiedzieć.

Nie do końca się zgodzę. Wystartowaliśmy na s149 jako "zbieranina" i gramy do teraz będąc jedną z największych sił na świecie. To tylko pokazuje, że wystarczy chcieć i dobrze prowadzić plemię by zrobić coś z niczego. Wiadomo, że dużo gorzej jest grać na ekipę którą już coś wygrała, ale wszystko jest możliwe
 

Cookie13

Chłop
Raz na kilka światów jestem ZA.
Doskonale i cudownie. Dziękuję za takie wsparcie idei.

Nie do końca się zgodzę. Wystartowaliśmy na s149 jako "zbieranina" i gramy do teraz będąc jedną z największych sił na świecie. To tylko pokazuje, że wystarczy chcieć i dobrze prowadzić plemię by zrobić coś z niczego. Wiadomo, że dużo gorzej jest grać na ekipę którą już coś wygrała, ale wszystko jest możliwe
Wszystko zależy od wielu różnych czynników, jak np. w jakim stopniu świat będzie zdominowany przez uprzednio zmówione ekipy. Na 147 też "zbieraniny" grają do teraz, będąc względnie silne oraz niektórzy chcą i próbują prowadzić dobrze plemiona, tylko ważna jest perspektywa. Na tym świecie jej nie było, bo zanim wszystkie inne plemiona skonsolidowały się, to SPEED już miało przewagę.
 

*Cesarz*

Miecznik
A i do tego można tworzyć ekipę na wstępnym logowaniu, ale nie można się przenosić, jak kiedyś, a nie żeby było że na wstępnym wbija ekipa kilkuczłonowa z 4/6 plemionami darm.
I się przenosi na obrzeża