No, brawo, gratulacje. Dodaliście jakieś pseudo ponadprogramowe światy i myślicie, że sprawa załatwiona. Tymczasem szybkie światy? Nie ma. Zmiany w grze? Zero. Graczy? Ledwie 10 tysięcy i coraz mniej. A urozmaicenia? No właśnie, gdzie one są? Nie mówię tu o cudach na kiju, ale chociażby o sysyemach ktore juz istnieja np. Tryb śpiący w normalnej formie na zwykłych światach – takiej, żeby nie trzeba było zarywać nocek. Albo kilka wiosek na start, żeby można było opracować coś bardziej strategicznego, a nie wiecznie klepać ten sam schemat.
Prawda jest taka, że zostało 10 tysięcy stałych graczy, którzy i tak odchodzą, bo ile można? Nowych? Brak. A jak ktoś nowy próbuje w to pykać, to po tygodniu daje sobie spokój, bo nie ma szans. Dlaczego? Bo gra to od lat ci sami wyjadacze z ogromnym doświadczeniem. Nowi nawet nie mają okazji się przebić.
A wiecie, co jest najgorsze? Komplety ekip, które przejmują każdy nowy świat. "Przywódcy" tych plemion mają dostęp do inwigilacji graczy – wszystko wiedzą, wszystko kontrolują. Chcesz grać inaczej? To wylatujesz z plemienia, a w dzień jesteś zjedzony. To już nawet nie gra, to jakiś korporacyjny koszmar. Nie wyślesz ataku o konkretnej godzinie, którą ustalił "szef"? Masz problem.
I teraz pytanie: czym niby ta gra ma przekonać nowych? Wizją gry pod dyktando? Bo nie rozwojem, nie pomysłowością, nie uczciwością. Administracja chyba dawno temu przestała słuchać graczy i zadowala się tym, że garstka ludzi jeszcze jakoś to klepie. Gratuluję, naprawdę – jak tak dalej pójdzie, to za chwilę zostaniecie z kilkoma botami i wspomnieniami o czasach świetności.
Ps. Prawda to że szybkich nie ma jo jakaś "gruba się obrazila"?